Info

a long journey through time and space

K – Przejechaliśmy z Mazur na Suwalszczyznę, brniemy dalej w dzicz, trzymamy się bezdroży, obozujemy w lasach, rozgrzewamy się przy ogniskach i zastanawiamy się czy granice są w stanie nas powstrzymać. Dzisiaj jezioro Hańcza, kraina tysiąca nurków i przejrzystej wody..

K – We have traveled from Masuria to Suwalszczyzna, going deeper into the wilderness, keeping offroad, camping in the woods, warming up by the fire and wondering if borders are going to stop us. Today Hancza lake, the land of divers and clear water…

_

N- żadna muzyka nie dociera do mojej świadomości tak intensywnie jak reggae – wpadam przy niej w istny trans z którego ciężko się przebudzić. Wiem, że na K działa ona podobnie dlatego tym bardziej uwielbiam gdy nasze ciała splatają się podczas tej muzyki. Ostróda to 3 dni pląsów, pozytywnej energii i miłości.

N- no music has such a strong effect on my mind in the same way as reggae- it feels like im falling into some kind of trance and i can’t wake up. I know that K feels the same way, that’s why I love when our bodies are conjoint in dancing. Ostroda festival is a 3 days long dancing, positive energy and loving.

_

[[   SOUNDTRACK:    http://www.youtube.com/watch?v=jEC3VFMAFgY    ]]

K – Zawsze bałem się że coś stracę.

Całe życie wierzyłem, że mi się to nie przytrafi, zawsze wstając z siedzenia w metrze oglądałem się czy oby nic nie zostawiłem, zaklinałem rzeczywistość, bałem się że coś zgubię.

Niedawno pojechałem do Amsterdamu z moim przyjacielem, do innego przyjaciela. Pierwszy rusza eksplorować, drugi wyrusza w podróż życiową. Pierwszy znika do Indonezji, z miłości ze zmęczenia, z ciekawości z pasji… Drugi zmienia galaktykę, spodziewa się dziecka.

Już jakiś czas temu zgubiłem moją mamę a w Amsterdamie zgubiłem moją ulubioną czapkę.

Teraz już się nie boję.

K – I was always afraid that I was going to lose something.

All my life I believed that it was not going to happen to me, I was always looking around me in case I left something behind.

Recently I went to Amsterdam with my friend to another friend. First one is going on the exploration trip, another one is going on the life trip. First one is going to Indonesia- out of love, being tired, out of passion…Another one is changing the galaxy, he is about to have a child.

Some time ago I lost my mother and in Amsterdam I lost my favourite hat.

I am not scared anymore.

_

AMS LUKAS_01

_

AMS LUKAS_02

_

AMS LUKAS_03

_

AMS LUKAS_04 copy

_

AMS LUKAS_05

_

AMS LUKAS_06

_

AMS LUKAS_07

_

AMS LUKAS_08

_

K – Chciałbym się najeść na zapas. Czas w Polsce chciałbym wykorzystać w stu procentach. Gdy Krystian “sąsiad” zaproponował wyjazd na deskę nad morze  nie zastanawiałem  się długo, nie przepakowałem torby, wrzuciłem ją do samochodu, kierunek Hel.

Męski wyjazd, Kris, mój brat, ja i tylko jeden cel wypływać się.

Nie ważne jest czy lubię to miejsce, co o nim sądzę, czy mam pieniądze, nie ważne gdzie będę mieszkał, ważne jest tylko to że będę robił to co kocham.

K- I want to use the time in Poland as much as I can. When Krystian ‘neighbour’ asked if I wanted to go to the seacoast I did not think for long- I did not even repack – destination Hel.

Mans trip, Kris, my brother, myself and one purpose only- to windsurf.

I does not matter if I like the place or what I think about it, if I have money or where do I stay – the only thing important is doing what I love.

_

HELL_01

_

HELL_02

_

HELL_03

_

HELL_04

_

HELL_05

_

HELL_06

_

HELL_07

_

HELL_08

_

HELL_09

_

HELL_10

_

HELL_11

_

HELL_12

_

HELL_13

_

HELL_14

_

HELL_15

_

HELL_16

_

K – Dwa tygodnie temu N wyruszyła w kierunku Bułgarii, ja zaś do Holandii.

Podróżowanie po Europie jest zupełnie inne, wszystko wydaje się bardziej znane, łatwiejsze.  Mniej jest zabawy w poszukiwaniu transportu, miejsca do spania, wszystko podane jest na tacy, zawsze gdzieś ktoś ze znajomych mieszka, zawsze są to miejsca w których już byłem.

Mniej jest rzeczy, które zaskakują, podróż na ogół ogranicza się do przemieszczenia z jednego dużego miasta do drugiego, ze stolicy do stolicy, pewnie z lenistwa, bo łatwiej, szybciej, wygodniej,  a przecież cala esencja każdego kraju jest zupełnie gdzie indziej.

Dwa tygodnie w drodze, z przyjacielem, dwa tygodnie pełne wrażeń, amsterdamskie grillowanie w parkach z Lukaszem i Sheryl, ezoteryczny carpooling, który nigdy się nie zjawił, Berlin i najlepszy falafel u smutnej pani, na samym końcu windsurfing na Helu z bratem i Krisem oraz nocleg w biurze podatkowym w Gdyni.

W szufladzie leży tona nie zeskanowanych klisz, Niedźwiedź jeszcze nie wróciła, gdy to wszystko pozbieramy na pewno wrzucimy w znanym tylko sobie chaosie.

K- Two weeks ago N went to Bulgaria and I to Holland.Travelling around Europe is completely different, everything seems familiar, easier. There is less fun in searching for a transport, places to stay, everything is there ready, waiting for you- a friend living somewhere, places I have visited before. There is less places that surprises you, travelling is usually restricted to getting from one big city to another- probably out of laziness because it is easier, faster, more convenient…and that’s not the point.

Two weeks on the road, with a friend, two weeks full of adventures- grilling in Amsterdam with Lukas and Sheryl, esoteric carpooling that never arrived, Berlin and the best falafel at a sad woman’s place and finally windurfing in Hel with brother and Kris and sleeping over in tax office in Gdynia.

In drawer lying tons of unscanned films, N is not back yet- when we gather it all together we will post it up in our own chaotic time.

_

Ostatnio często słyszę pytanie co trzeba zrobić zanim wyjedzie się w podróż, a więc zanim to trzeba spotkać na swojej drodze zadowolonego z życia klauna, dwie siostry bliźniaczki cyrkówki oraz kupić jak najaktualniejszą mapę miejsca do którego się jedzie. Tyle.

Anglia / zanim / 2012

Recently I have been hearing a lot questions like ‘what should you do before you go on the road’, so before you should meet a happy clown, circus twins and buy an uptodate map of the place where you are heading. That’s all.

England / before / 2012

222

222

BEFORE_01

222

222

BEFORE_02

222

222

BEFORE_03

222

222

BEFORE_04

222

222

BEFORE_05

222

222

BEFORE_06

222

222

BEFORE_07

222

222

BEFORE_08

222

222

BEFORE_09

2222

222

BEFORE_10

222

222

N- Powrót do Europy, do bardziej znanych nam rejonów. Wakacyjnie. Po powrocie do Polski spontaniczny wypad do Paryża. Słońce, bagietka i ser. Mały budżet, dużo energii. Podróż trwa.

N- Back in Europe, area that we know so well. Holidays. After coming back to Poland a spontaneus trip to Paris. Sun, baguette and cheese. Small budget, big energy. Our journey is on.

PARIS

 

FUJI436

 

FUJI434

K – Spotkałem ostatnio wuja, odnalazłem u niego w domu zdjęcia z lat 60 gdy za młodu przemierzał Polskę na kultowej Lambrettcie,  mam wrażenie że w poszukiwaniu siebie.

Gdy oglądałem zdjęcia z jego podróży pomyślałem że jest w nas coś podobnego że mamy (bo to nie mija) podobne marzenia, marzenia aby podróżować, nieważna jest skala, istotna jest sama droga, nieważny jest wiek, bo zawsze będzie nas pociągało coś nowego.

LAMBRETTA 1

#wuj#wnuk

K – Kambodża, niektórzy mówili mi że tutaj znajdę resztki prawdziwej Azji, tej której nie ma już w Chinach, Tajlandii, Wietnamie i innych. Chyba się nie mylili.

Złapaliśmy poranny pociąg do Siem Reap, pociąg marzenie, z wiecznie uchylonymi oknami oraz nigdy nie zamkniętymi drzwiami. Całą podróż można przesiedzieć na zewnętrznych schodach wsłuchując się w hipnotyzujący dźwięk pociągu oraz poczuć się jak prawdziwy tramp rzucony w wir wędrówek.

cam_01

cam_02

cam_03

cam_04

K – Tajlandia to był szybki strzał.. dość zadaniowy, trochę wakacyjny. Przylatując wpada się w szlak którym podążają inni od którego ucieczka nie jest tak łatwa.

K- Thailand was quick….a lot of things to do but also some time to relax. It’s easy to follow the touristic path when going to Thailand and it’s really not easy to get away form it.

FAST THAI01

FAST THAI02

FAST THAI03

FAST THAI04

FAST THAI05

FAST THAI06

FAST THAI07

N- Jeżeli było Borneo to musiał być także wypad do Brunei. Naczytałam się o wielkim bogactwie tego kraju dlatego też oczekiwania miałam wygórowane. Bogactwo owszem jest , ale niestety jedynie w kieszeni Sułtana.
Nikt oczywiście złego słowa o nim nie powie, ale większość osób które tu poznaliśmy krótko podsumowuje swój kraj: ‘strasznie tu nudno’, ‘nie ma co robić’. Są powody- pić nie można, palić nie można. Nie ma klubów, imprez. Nie ma galerii, teatru. Jest kino, w którym podobno ‘słabo grają’.  Nie wspominając też o tym, że wszystko jest tu dwa razy droższe niż w pozostałej części Borneo. Najlepszą więc rozrywką Brunejczyków jest jedzenie.

Naszą rozrywką okazała się wycieczka (nasza pierwsza płatna wycieczka z biura podróży ponieważ inaczej się nie dało) do parku narodowego (czyli lasu tropikalnego w pełnej formie) Ulu Temburong. Było wszystko co powinno być – nocny wypad po lesie w towarzystwie gryzących do krwi mrówek gigantów, chrząszcza śmierdziucha (taki owadzi skunks), kameleona, małp, niesamowitych owadzich dźwięków roznoszących się po całym lesie i innych ciekawostek. Czułam się jak osoba wierząca w wielkim kościele- malutka, bezbronna i przytłoczona wielkością tego miejsca. Pierwszy raz znalazłam się w miejscu w którym to nie człowiek rządzi tylko przyroda.

N- There was Borneo, there had to be also Brunei. I have read a lot about how rich this country was so I had pretty huge expectaions. Rich is, but only Sultan. Nobody of course would say a bad word about him but most of the people we met said the same about their country ‘it is a boring place’ and ‘there is nothing to do here. Fair enough – you can’t drink or smoke here. There are no clubs, no parties. No galleries or theatres. There is one cinema, where apparently there are ‘not many good shows’. Not mentioning the fact that Brunei is twice as expensive as the rest of Borneo. The biggest entertainment is here is eating.

Our entertainment turned out to be an organised trip (first paid trip we did during our travels as there was no other way) to the national park Ulu Temburong. We got everything we needed- a nightwalk through the forest together with bloodsucking giant ants, stinky beetles (some sort of insect skunk), cameleons, monkeys, incredible insect sounds and other curiosities. I felt like a believer in a big church – small, vulnerable and overwhelmed by the size of the place. First time I was in a place where not human rules but nature.

4 copy

7 copy

8 copy

K – Prawdopodobnie wszędzie na świecie ludzie z ciepłych krajów mają to samo luźne, bezstresowe podejście do życia.. prawdopodobnie.

Dzisiaj oddaliśmy motocykl na którym jeździliśmy przez ostatni miesiąc po Borneo.  Pracownik wypożyczalni pomimo niedziałającego prędkościomierza, rzężącego startera, bez zająknięcia oddał nam cały depozyt. Ucieszył się jak dziecko oraz dopytywał ile musi nam zwrócić pieniędzy gdy do kluczyków dorzuciłem mu zapasową żarówkę z tylnego “stopa”,   którą kupiłem gdzieś po drodze – jadąc nocą mijaliśmy skuter bez tylnych świateł, oczywiście kierowcę zwymyślaliśmy od debili po czym na kolejnym postoju okazało się że my też jesteśmy do niego podobni.

Dwa tysiące kilometrów, sześćdziesiąt siedem litrów paliwa za sto dwadzieścia osiem złotych i czterdzieści cztery grosze, dwie żarówki za dwa złote każda. Odkrywaliśmy bezludne plaże, gdzie na golasa pędziliśmy na motorze. Przedzieraliśmy się przez bezdroża niewielkiej wyspy gdzie utknęliśmy podczas ulewy w środku dżungli odcięci od świata przez wezbraną rzekę zaatakowani przez krwiożercze pijawki.

Wszędzie spotykaliśmy się z ogromną życzliwością, prawdopodobnie ze względu na to że wyglądaliśmy jak cygański tabor – pranie suszyliśmy jadąc i byliśmy obładowani do granic możliwości.

_

MLa 1_01

_

MLa 1_02

_

MLa 1_03

_

MLa 1_04

_

MLa 1_05

_

MLa 1_06

_

MLa 1_07

_

MLa 1_08

_

MLa 1_09

_

K – Przedostaliśmy się z Chin do Malezji, od razu czuć delikatne rozprężenie, być może to kwestia temperatury, 44’C w dzień i 33′ w nocy. Celnik nawet nie spojrzał na mnie, podbił pieczątkę i kazał iść dalej.

Parę dni w Kuala Lumpur zupełnie wystarczy, polecieliśmy dalej na Borneo, z daleka od dużych miast.

N- Kuala Lumpur to totalny mix kulturowo-religijny! Muzułmanie, Chrześcijanie, Buddyści, Hinduiści – wszyscy żyją tu wydaje się w pełnej symbiozie. Z rana słychać hipnotyzujące nawoływania z meczetu, obok zaraz stoi wielka świątynia buddyjska a wieczorem widać grupkę osób wybierających się na mszę w kościele katolickim. Mieszkają tu ludzie z Chin, Indii, Filipin, Indonezji, Tajlandii a do tego spora grupa Amerykanów i ludzi z Europy. Każdy mówi po angielsku plus ciężko znaleźć tu nie-anglojęzyczny magazyn/książkę lub produkt. Dla mnie jest to wielka odmiana po kraju w którym rozmowa po angielsku zazwyczaj ograniczała się do ‘what is your name’ i ‘yes’ lub ‘no’ a zakupy w sklepie zawsze były wielkim wyzwaniem. Nie wspominając o braku różnorodności kulturowej bądź religijnej.

N- We made it from China all over to Malaysia, we feel more relaxed straight away, maybe it is because of the temp, 44 degrees during the day and 33 at night.  Crossing the border was easy, nobody even looked at me.

Couple of days in Kuala Lumpur is more than enough, we went further to Borneo Island, away from a big city.

N- Kuala Lumpur is a total cultural and religious mix! Muslims, Buddhists, Christians, Hinduists – everyone seems to live here in an amazing symbiosis. You can hear calls from the mosque in the morning, next to it there is a massive Buddhist temple and in the evening, you can notice a group of Catholics going to the mass. People from all over the world live here – China, India, Philippines, Indonesia, Thailand and also a big group of Americans and people from Europe. Everyone speaks English and it is difficult to find a non-English magazine/newspaper or a product. It is a big change for me after living in a place where English conversation was restricted to ‘what is your name’ or ‘yes’ and ‘no’ and going shopping was always a big challenge. Not mentioning the lack of cultural or religious diversity.

_
1KL
_
2KL
_
2AKL
_
3KL
_
4KL
_

K – Kunming i Dali to dwa ostatnie przystanki w Chinach, była nadzieja że są bardziej dziewicze niż wszystkie inne miejsca w Chinach, była nadzieja że nie są kolejnymi parkami rozrywki.. była.

Kunming to miasto tranzytowe, wszyscy się tutaj zatrzymują, hostele pełne ludzi, trudno przedłużyć nocleg nawet o jedną noc. Stąd jest idealna sieć połączeń z południowymi krańcami CHRL oraz innymi krajami południowej Azji. Architektura jak zawsze, sielanka wielkomiejskich drapaczy chmur połączona z krajobrazem jak po konflikcie zbrojnym. Do tego olbrzymie jezioro, zanieczyszczone w takim stopniu że nie chce w nim nic żyć.

Dali to Disneyland pod Paryżem. Miasto podzielone na pół.. typowo.. pierwsza cześć to drapacze chmur, druga stare miasto, raj dla wielbicieli pamiątek dupereli, wschodnich kawiarni i pseudo galerii.

My staraliśmy się uciec od tego wszystkiego.

_

KUN_01

_

KUN_02

_

KUNMING DWA1

_

KUNMING DWA

_

KUNMING DWA2

_

KUNMING DWA3_

KUN_11

K- Już za chwilę na dobre znikamy z Szanghaju, ostatnie przygotowania przed dalszą podróżą. Nie jestem zestresowany, nie ma ciśnienia takiego jak przed wyjazdem z Polski. Wszystko jakoś powoli się układa, a czasami robi się samo.

Czas strasznie przyspieszył, jeszcze nie wrzuciliśmy wszystkich zdjęć z Tokyo ale niebawem się pojawią.

W piątek byliśmy w Wuxi, jak na tutejsze warunki niewielkim sześciomilionowym mieście w okolicach Szanghaju. Mieście które śmiało może konkurować w kategorii posągów z Rio, mongolskim Czyngis-chanem a nawet ze Świebodzinem. W porównaniu jednak z polskim Jezusem, który został postawiony na specjalnie usypanej górce, otoczonej chwiejącym się parkanem z siatki w sąsiedztwie sklepu dyskontowego, Buddha z Wuxi to majstersztyk, Disneyland dla wierzących.

Po przekroczeniu bramy wejściowej, jak nie masz ochoty chodzić, czeka już na Ciebie mini bus który zawiezie Cię do wszystkich atrakcji, parków, restauracji, Świątyni, Pagody no i oczywiście do 700 tonowego Buddhy.

Codziennie o czwartej po południu odbywa się pokaz przy fontannie „Dziewięciu tańczących smoków“. Na trzydziesto metrowym cokole umieszczony jest kwiat lotosu, po rozpoczęciu pokazu jego płatki się rozchylają i widzom ukazuje się Buddha. Aby każdy mógł go zobaczyć obraca się on wokół własnej osi.

Po całym dniu jak już nie będziesz miał siły, zawsze możesz przenocować w Buddha hotelu. Brakuje jedynie kolejki górskiej z wagonikami w kształcie świętego, gdzie siedziało by sie w jego brzuchu.

We are leaving Shanghai in couple of days, making last preparations before hitting the road. I’m not stressing out, there is no pressure like before when we were leaving Poland. Everything is under control, we are slowly getting ready to go.

Time is speeding up, we have not uploaded all the photos from Tokyo yet but they will soon be here.

On Friday we decided to go to Wuxi, small city compared to others in China- only 6 million people living here.  Wuxi can easily compete with other cities in the world like Rio or Swiebodzin as far as the ‚statues‘ category is concerned.

Compared to Jesus statue in Poland, which is situated on the hill surrounded by wired fence next to a cheap shop, Buddha statue in Wuxi is an amazing piece of artwork, a Disneyland for believers.

As soon as you enter the ‚Buddha park‘ and can’t be bothered to walk around, a minibus is waiting to take you to all the attractions, parks, restaurants, temples, Pagodas and of course – 700 ton Buddha.

Everyday at 4 pm there is a ‚Nine dancing dragons‘ fountain display. At the top of the fountain is situated a massive lotus flower and when the display is on, you can see the lotus petals opening to reveal a Buddha statue inside.

After a whole day, if you are tired after seeing all these attractions, you are welcome to stay at the Buddha hotel, situated next to the park. All is missing is a cable car in a shape of a Buddha where you can sit inside his belly

_

wuxi_01

_

wuxi_02

_

wuxi_03

_

wuxi_04

_

K – Jet lag bez jet lagu, 3 godziny snu, podróż na lotnisko w amoku. Sen… Japonia! Już w Ibaraki czułem się jak w bajce. Nie wiem czy to kwestia tego, że zawsze marzyłem żeby się tutaj znaleźć czy bardziej tego że wszystko wydaje się tutaj jakieś niepokojąco idealne wręcz irracjonalne, niemożliwe. Dzień pierwszy dobiega końca i ciężko jest zasnąć!

K- Jet lag without a jet lag, 3 hours of sleep, mad trip to the airport. Sleep…Japan! I have already felt like in a dream in Ibaraki. I don’t know if it’s the fact, that I have always dreamt about coming here or that everything here seems so irrationally perfect. The end of day one, difficult to fall asleep!

N- Ulica geeków! (automaty automaty i jeszcze więcej automatów, wita mnie Lord Vader, mnóstwo gier na wszelakie konsole, filmy, komiksy, książki fantasy, sf) zostaję!!

N- Geeks street! (thousand of arcade games, Lord Vader welcomes me, all sort of games for all types of consoles, films, comics, sf and fantasy books) I’m staying!!

K – Przez rok korzystałem wyłącznie z prysznica, prawie przez rok nie widziałem morza. Tydzień poza Szanghajem, cholernie dużo pracy ale cały ten wysiłek przyćmiły dwie od dawna zapomniane rzeczy!

W Mongolii przez dwa miesiące prałem w rzece. Jednego dnia w Qingdao w hotelu zniknęło moje pranie, drugiego pojawiło się w skórzanym pudełku.

Bez wątpienia jestem człowiekiem z lasu.

K- for a year I have used only a shower, for almost a year I have not seen the sea. A week away from Shanghai, loads of work but two things have made up for it!

In Mongolia for over two months I washed clothes in the river. One day in a hotel in Qingdao, all my dirty clothes dissapeared – next day I received them in a  fancy leather box.

I am a wild man.

_

Q1

_

Q2

_

Q3

_

Q4

_

Q6

_

Q5

_

Q7

Szczęście! Radość! Miłość! – jestem ich pełna! Nie ma nic piękniejszego niż świadomość, że najbliższe nam osoby decydują się przejechać pół kuli ziemskiej tylko po to aby zobaczyć nas przez krótką chwilę. Choć krótka, dała nam olbrzymią dawkę energii (+whisky/kiełbas)! Ciesze się i niesamowicie doceniam, że mam takich Rodziców.

Happiness! Joy! Love! – i’m full of them! There is nothing more beautiful than knowing that people who we care about the most decide to travel half of the world just to see us for couple of days. Even though it was only two days, it gave us a huge portion of energy (+whisky/sausages – Poles love them) I’m so glad and I really appreciate I have such an amazing parents.

IMG_9189

N- Zawsze twierdziłam i uparcie twierdzić będę, że w życiu trzeba próbować wszystkiego. Nowe doświadczenia- te dobre, złe czy te które z pozoru wydają się być zupełnie nieciekawe – kształtują nas, dają nową energię oraz inspirację i wypełniają głowę wspomnieniami. Im więcej rzeczy próbujemy, tym łatwiej jest nam się odnaleźć w nowej sytuacji, miejscu, pośród ludzi którzy wydają się nam być zupełnie z innej bajki.

Ja, tym właśnie sposobem, znalazłam się tutaj w towarzystwie nauczycieli języka angielskiego. Co prawda jedynie weekendowo, ale nie zmienia to faktu, że niezwykle przerażającą/nową/wykańczającą/zabawną rzeczą jest dla mnie obcowanie z małymi chińskimi istotami.

N- I have always thought that a person should try everything in his life. New experiences – good, bad or the ones that seem to be uninteresting at first – broaden our horizon, give us new energy and inspiration and fill our heads with memories. The more things we try, the easier it is to find ourselves in a new situation, place, among people who seem to be from a completely different planet.

This is how i have ended up as teacher here, in Shanghai. Fair enough it’s only on weekends, but it does not change the fact that it is an extremely scary/new/tiring/funny experience to spend time among Chinese kids.

2

3

5

4

6

N- Zima bez śniegu to zima bez sensu. Święta w Chinach – bez rodziny, pierogów, barszczu, ryby, śledzika i śniegu tymbardziej wydawały się być smutną perspektywą, więc postanowiliśmy choć jeden z tych sześciu elementów spełnić. Uciekliśmy na daleką północ Chin, do lodowego miasta.

N- Winter without snow is winter without sense. Christmas time in China – without family, pierogi, borsht, herring (all the traditional Polish Christmas delights) and snow sounded like a sad perspective, so we decided to focus on achieving even one of the above elements. We escaped to the far north of China, to ice city.

H_1

_

H_2b

_

H_3

_

_

H_4

_

_

H_5

_

_H_6

_

_

H_7

_

_

H_8a

_

_

H_9

_

_

H_10

K – Ostatnio dręczyła mnie myśl że wszystko zbytnio się poukładało, stało się przewidywalne. Nabrałem nowych nawyków, zastałem się, w pewnym sensie przyzwyczaiłem się do Shanghai’u. Zburzyliśmy wszystko, przeprowadziliśmy się do nowego miejsca a na Święta polecieliśmy zobaczyć śnieg na dalekiej północy.

Zaległy Shanghai, druga połowa grudnia.

K- Recently I have been having thoughts that everything got too predictable and organised. I have new habits, got stuck, in a sense I got used to Shanghai. We changed it all – we moved to a new apartment and for Christmas we went to far north to see the snow.

Shanghai, second half of December.

_

01

_

02

03

04

N- Szanghaj to potężna metropolia biznesowa. Ciężko znaleźć w niej typowe elementy chińskiej kultury, tradycji. Masowo są tu wyburzane stare budynki, ludzie biedni spychani są na obrzeża miasta – najbardziej liczą się w Szanghaju pieniądze, status społeczny. Zupełnie przypadkowo odkryłam miejsce które ukazało mi prawdziwe oblicze chińskiego podejścia do życia oraz do siebie samych. Czas jakby zatrzymał się tu w miejscu.

N- Shanghai is a big business metropolis. It’s difficult to find here typical elements of Chinese culture, tradition. Old buildings are being demolished, poor people are sent away to the outskirts of the city – there are two most important things in Shanghai – money and a social status. By a coincidence I have discovered a place that showed me a true face of a Chinese approach to life and to themselves. It seemed like the time has stopped here.

N!JEST_01

N!JEST_02

N!JEST_03

N!JEST_04

N!JEST_05

N!JEST_06

N!JEST_07 N!JEST_08

N!JEST_09

N!JEST_10

N!JEST_11

N!JEST_12

K – sączący się, zacinający a nawet “padający” od dołu. Mżawka, nawałnica a później oberwanie chmury, od dwóch dni doświadczyłem je wszystkie. Po prostu nie chce się wychodzić z domu, serial i parę nowych zdjęć.

Jedyne z czym mi się to wszystko kojarzy to Blade Runner.

K- In the last two days I have experienced all sorts of types of rainfall – drizzle, blizzard, cloudburst. I don’t feel like leaving the house – tv series and couple of new photos.

It all reminds me of Blade Runner.

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

Image

.

N- Szanghaj to jednak dłuższy stop. Ciężko się do niego przekonać – niby duży a właściwie to największy pod względem ilości mieszkańców w Chinach więc teoretycznie dużo do zwiedzania/poznawania/odkrywania no ale… to miasto wydarzeniowo/artystycznie śpi i to głębokim snem. Czas je obudzić.

N- Shanghai is a longer stop. It’s difficult to get used to it – it’s big or even the biggest as far as the amount of people in China is concerned so theoretically there should be loads to see/do/discover but…this city eventwise and artwise sleeps and it is a deep sleep. It’s time to wake it up.

N- Znaleźliśmy się ostatnio w doborowym blogowym towarzystwie. W skrócie: Roy, ‘uliczny fotograf’ złapał nas przypadkiem na mieście. Na jego blogu pojawiło się nasze urocze rowerowe zdjęcie które 19 reblogowań później pojawiło się również tutaj. Nie wiem czym zasłużyliśmy sobie na ten zaszczyt..

N- We have recently found ourselves among a very fine company. In short: Roy, a ‘street photographer’ cought us by accident in town. On his blog, soon appeared our lovely photowhich 19 rebloggings later appeared here also. I don’t know why we deserved this honour..

Image

Image

K – Wiele osób ma swoją ścianę.. nazwijmy ją ścianą inspiracji.. my też mamy! Główną jej cechą jest to że zwracamy na nią uwagę trzy razy: jak ją wieszamy, gdy ktoś nas odwiedza, jak ją zdejmujemy.

Jutro jest gayoween, nie wiem za co się przebrać.

Nie mam książki.. nudzi mi się, więc dla zabicia czasu przerysowuję.. czekam na nią.

Image

/chaos/